Sąd Najwyższy dał zielone światło do unieważnienia "umów frankowych" zawartych z bankiem przez przedsiębiorców?

Sąd Najwyższy dał zielone światło do unieważnienia "umów frankowych" zawartych z bankiem przez przedsiębiorców?

Klauzula indeksacyjna może być uznana za sprzeczną z naturą stosunku prawnego i prowadzić do nieważności umowy

Wszystkie dotychczasowe wygrane przez klientów Kancelarii sprawy dot. kredytów waloryzowanych walutą obcą (czy to dotyczące kredytów indeksowanych czy denominowanych) mają swoje źródło w stwierdzeniu przez sądy, że stosowane przez banki klauzule przeliczeniowe stanowią niedozwolone postanowienia umowne (na podstawie art. 3851 k.c.). Dopiero wskutek usunięcia z umowy takiej klauzuli przeliczeniowej sądy ustalały, że łącząca kredytobiorcę z bankiem umowa jest nieważna (na podstawie art. 58 k.c.), a w konsekwencji możliwe było rozliczenie roszczeń stron w oparciu o teorię dwóch kondykcji.

Dotychczasowe stanowisko Sądu Najwyższego dotyczące stosowania art. 3531 k.c.

Zgodnie z art. 3531 k.c. strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego.

W dotychczasowym orzecznictwie Sądu Najwyższego, na które powoływały się również sądy powszechne, niemalże jednomyślnie przyjmowano, że umowa kredytu indeksowanego walutą mieści się w konstrukcji ogólnej umowy kredytu bankowego i stanowi jej możliwy wariant, przez co nie narusza zacytowanego powyżej art. 3531 k.c. [Postanowienie SN z 4.11.2021 r., II CSK 146/21, LEX nr 3259110; Wyrok SN z 1.03.2017 r., IV CSK 285/16, LEX nr 2308321; Wyrok SN z 22.01.2016 r., I CSK 1049/14, OSNC 2016, nr 11, poz. 134; Wyrok SN z 11.12.2019 r., V CSK 382/18, LEX nr 2771344.].

W związku z powyższym kredytobiorcy musieli najpierw wykazać, że klauzula indeksacyjna jest sprzeczna z dobrymi obyczajami i rażąco narusza ich interesy, a dopiero później mogli twierdzić, że uznanie takiego postanowienia za bezskuteczne powoduje, że umowa nie nadaje się do wykonania i powinna być uznana za nieważną.

Wyjątkiem od tej linii orzeczniczej zdawał się być np. wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 19 listopada 2021 r., sygn. akt XVI GC 1309/20, wydany w dodatku w sprawie toczącej się z powództwa kredytobiorcy będącego przedsiębiorcą (spółką akcyjną). W wyroku tym Sąd Okręgowy wskazał, że:

Sąd uznał za sprzeczne z istotą stosunków umownych, a tym samym niepodlegające prawnej ochronie, zapisy umowy, w której strona ekonomicznie silniejsza, czyli kredytodawca, byłby upoważniony do jednostronnego tylko określenia kursu waluty określonej jako właściwa dla oznaczenia kwot rat obciążających kredytodawcę. Zamieszczenie w umowie takiej klauzuli nie może zostać uznane za działanie pozostające w granicach swobody umów z art. 353 1 kc, lecz za rażące jej przekroczenie. Główne zobowiązanie strony zobowiązanej do spłacenia kredytu, obliczane poprzez zastosowanie klauzuli jego indeksacji do CHF (a w niniejszej sprawie denominacji), nie może zostać określone przez drugą stronę tej samej umowy jednostronnym oświadczeniem, wykraczającym poza konsensus, który oddaje istotę stosunku umownego. Umowa zawierająca tego rodzaju klauzule a limine powinna zostać uznana za nieważną z powodu jej sprzeczności z normą zawartą w powołanym przepisie ze skutkiem ex tunc, czyli już od daty jej zawarcia.

Nowa uchwała Sądu Najwyższego III CZP 40/22

Stanowisko sądów powszechnych wykluczające uznanie umów kredytu indeksowanego za sprzeczne z art.  3851 k.c. najpewniej ulegnie zmianie z uwagi na podjętą 28 kwietnia 2022 r., uchwałę Sądu Najwyższego w sprawie III CZP 40/22.

W uchwale tej Sąd Najwyższy uznał, że sprzeczne z naturą stosunku prawnego kredytu indeksowanego do waluty obcej są postanowienia, w których kredytodawca jest upoważniony do jednostronnego oznaczenia kursu waluty właściwej do wyliczenia wysokości zobowiązania kredytobiorcy oraz ustalenia wysokości rat kredytu, jeżeli z treści stosunku prawnego nie wynikają obiektywne i weryfikowalne kryteria oznaczenia tego kursu. Jednocześnie na końcu podjętej uchwały Sąd Najwyższy dodał zastrzeżenie, zgodnie z którym postanowienia takie, jeśli spełniają kryteria uznania ich za niedozwolone postanowienia umowne, nie są nieważne, lecz nie wiążą konsumenta w rozumieniu art. 3851 k.c.

Co dokładnie Sąd Najwyższy miał na myśli dowiemy się dopiero wtedy, gdy opublikowane zostanie pisemne uzasadnienie. Z literalnego brzmienia tej uchwały wynikałoby jednak, że w lepszej sytuacji niż kredytobiorca – konsument zostanie postawiony kredytobiorca – przedsiębiorca. Z jakiego powodu?

Zgodnie z podjętą wcześniej uchwałą Sądu Najwyższego (III CZP 6/21) bieg terminu przedawnienia roszczeń restytucyjnych konsumenta nie może się rozpocząć zanim dowiedział się on lub, rozsądnie rzecz ujmując, powinien dowiedzieć się o niedozwolonym charakterze postanowienia. W praktyce termin ten mógłby być liczony od dnia zakwestionowania przez konsumenta takiego postanowienia (np. złożenie reklamacji o odpowiedniej treści, pozwu, oświadczenia o potrąceniu), niekiedy przyjmowany jest on dopiero od złożenia przez konsumentów oświadczenia w trakcie procesu sądowego.

Jeśli weźmiemy pod uwagę te dwie uchwały, to wynika z nich, że nawet jeśli dane postanowienie umowne dotyczące klauzuli indeksacyjnej może być uznane za sprzeczne z naturą umowy kredytu indeksowanego, co powinno doprowadzić do uznania umowy za nieważną, to jednak w przypadku konsumenta postanowienie to zostanie uznane ze niedozwolone na podstawie art. 3851 k.c., a dopiero w konsekwencji umowa może (ale nie musi) zostać uznana za nieważną. Z kolei w kontekście liczenia terminu przedawnienia roszczenie banku w stosunku do konsumenta przedawniałoby się najwcześniej z chwilą złożenia reklamacji lub pozwu.

Oznaczałoby to, roszczenia banku przeciwko konsumentowi i przedsiębiorcy, którzy w umowie mieliby identyczną klauzulę indeksacyjną, możliwą do podważanie w obydwu przypadkach na podstawie art. 3531 k.c., miałyby inny termin początkowy. Termin przedawnienia roszczeń banku względem kredytobiorcy – przedsiębiorcy powinien bowiem zacząć biec od daty wypłaty kapitału przez bank (czyli roszczenie banków byłoby już przedawnione). Taki sam początek biegu terminu przedawnienia był przyjmowany w stosunku do roszczeń konsumenta – kredytobiorcy aż do podjęcia przez Sąd Najwyższy wspomnianej powyżej uchwały III CZP 6/21, która niejako „uratowała” banki, które, w teorii dwóch kondykcji, mogą domagać się od kredytobiorców zwrotu udostępnionego kapitału. Gdyby nie ta uchwała, to banki byłyby w niekorzystnej sytuacji, ponieważ w większości przypadków banki nie zgłaszały zarzutu potrącenia czy też nie wnosiły powództwa wzajemnego, aż do końca przewodu sądowego twierdząc, że umowa jest ważna (po prawdzie rzecz biorąc, dalej tak twierdzą, co jednak nie przeszkadza im czasem wnosić pozwy o zwrot kapitału i wynagrodzenia za korzystanie z niego z ostrożności procesowej, gdyby sąd w innym postępowaniu stwierdził nieważność umowy – tak, często banki składają takie pozwy jeszcze przed rozstrzygnięciem sprawy o ustalenie nieważności umowy „na zaś” 😉).

Stanowisko Kancelarii

O tym, jakie cele przyświecały Sądowi Najwyższemu i co ten tak naprawdę „miał na myśli” dowiemy się dopiero z treści pisemnego uzasadnienia. Póki co, możemy tylko się tego domyślać, aczkolwiek zdarzało się już, że pomimo jednoznacznej treści uchwały w jej uzasadnieniu znalazła się jakaś „perełka”, która nie do końca znajdywała odzwierciedlenie w samej tezie uchwały. Być może stanie się tak i tym razem, ponieważ literalna treść uchwały prowadzi do wniosku, że lepiej być przedsiębiorcą niż konsumentem w takiej samej sytuacji faktycznej. Prokonsumenckie uzasadnienie uchwały powinno zakładać, że jednak to konsument powinien móc zdecydować, na jakiej podstawie prawnej będzie opierał swoje powództwo ( a tym samym, od kiedy będzie biegł termin przedawnienia banku).

 

Podstawa prawna:

Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 1740 ze zm.) – „k.c.”.

 

Graphic designed by Freepik from Flaticon https://www.flaticon.com.